Jeśli ktoś oglądał 6 lutego „Informacje Dnia” w Telewizji Trwam, miał okazję zobaczyć posła Roberta Winnickiego, upominającego się o jak najszybsze procedowanie projektu mającego ocalić życie niepełnosprawnych dzieci oraz wymijającą odpowiedź poseł Beaty Mazurek, wicemarszałek Sejmu należącej do partii Prawo i Sprawiedliwość, że pochyli się nad wnioskiem Winnickiego.

Czy przypadkowo projekt łagodzący proaborcyjne prawo na rzecz nienarodzonych trafił do poseł Beaty Mazurek? Warto tu nadmienić, iż jest to jedna z bardziej proaborcyjnych posłanek Prawa i Sprawiedliwości. Co prawda w listopadzie 2017 roku stwierdziła, że popiera zakaz zabijania dzieci ze względów eugenicznych, jednak rok wcześniej, w październiku 2016 roku wyraźnie sugerowała, iż jest to zmuszanie kobiet do urodzenia dziecka. „Puknijcie się wszyscy w głowę! (…)Tutaj przymusu stosować nie można. Można zastosować perswazję i to delikatną, bez presji”, twierdziła, nazywając prawną i należną każdemu ochronę życia przymusem.

Po tym, jak w 2016 roku posłanka Mazurek wyraźnie opowiadała się za prawem do zabijania niepełnosprawnych, trudno brać jej słowa poparcia poważnie. Czy Beata Mazurek została wyznaczona do utopienia kolejnego projektu? Biorąc pod uwagę nagłą ciszę PiSu w tej sprawie, można się tego spodziewać.

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia