Wiemy już, że nie tylko za granicami naszego kraju, ale również w Polsce morduje się nienarodzonych w wieku, gdy osiągają oni zdolność samodzielnego życia. Stąd wcale nierzadkie żywe urodzenia wskutek aborcji, gdy dzieci odkłada się na bok, gdzie powoli umierają, kwiląc i płacząc, pozostawione samotnie w straszliwej śmierci.

Aborterzy z kliniki Planned Parrenthood z takich przypadków wyciągnęli lekcję na przyszłość. Myli się jednak ten, kto sądzi że przestali zabijać przynajmniej te większe dzieci albo że przestali zabijać w ogóle. Leah Torres, aktywna na Twitterze aborterka ze spokojem napisała, że mordowani przez nią ludzie nie krzyczą, bo przecina im struny.

Nie jest do końca pewne czy kobiecie chodziło o struny głosowe w krtani, gdzie dziecko rodzi się żywe, jednak nie wydaje dźwięków czy o przecięcie pępowiny w łonie matki, które jest jedną z wielu metod aborcji. W każdym przypadku aborterzy z Planned Parenthood po skandalach związanych ze sprzedażą organów przekraczają kolejne granice, gdzie człowiek powoli rzeczywiście traci człowieczeństwo. Nie ten zabijany. Ten, który zabija.

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia